Taki sąsiad…? Innowacyjna reklama

Kontrowersyjna reklama jednego z białostockich developerów wywołała falę komentarzy i zyskała kilkadziesiąt udostępnień. Czy ma szansę stać się viralem? Oceńcie sami.

Co zrobić, by zakup mieszkania był mniej stresujący? Jak pokazać, że posiadanie własnego M nie musi się wiązać z wygraną w lotto? To proste! Należy postawić na poczucie humoru i dystans do powagi panującej w branży. Kto powiedział, że sprzedawca musi być pod krawatem?

Białostocki developer przedstawił oryginalny spot, który w niecodzienny sposób prezentuje nową inwestycję. W produkcję prężnie zaangażowali się aktorzy znani z teatru oraz… jedno zwierzę (spokojnie – nie ucierpiało). Film wywołał sporo emocji, ma zatem szansę rzucić nowe spojrzenie na branżę. Ta bowiem jest kojarzona raczej z powagą niż poczuciem humoru.

Spot zawiera sporą dawkę dystansu do siebie i swoistą nieszablonowość.

Nie zobaczymy w nim wizualizacji wnętrz, projektów zagospodarowania przestrzeni, czy informacji o świetnej lokalizacji. Nie ma w nim sprzedawcy z teczką oprowadzającego po wnętrzach. Jest za to zamaskowany bohater…

Do obejrzenia filmu zachęca z pewnością już sam kontrowersyjny tytuł. Zaskakująca fabuła i szczęśliwe zakończenie prowadzą zaś do zmiany przekonań o niedostępnych dla każdego cenach nowych mieszkań.

Czy takie reklamy przyjmą się na rynku handlu nieruchomościami?

Jak zapewnia developer, dobry humor i niecodzienne pomysły w spotach, będą miały swój ciąg dalszy…

Może warto z przymrużeniem oka otworzyć się na tego typu zmiany?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *